RECENZJA: John Newman – Tribute (Deluxe Edition)

Wiem, że ostatnio na moim blogu jest dosyć sporo postów o John’ie Newman’ie i możecie się trochę nudzić, ale cóż. Jakoś niestety musiało t wyjść. Tą recenzję miałam napisać już daaaaawno temu, ale stwierdziłam, że przyjdzie na nią jeszcze czas. I oto właśnie nadszedł. Naładowana szczęściem po mini imprezie z Brytyjczykiem naszła mnie inspiracja. I to dosyć spora. Parę dni temu, od daty publikacji tego postu, miałam okazję być na spotkaniu dla fanów w jednym z Londyńskich pub’ów, gdzie John napisał pierwszą piosenkę na swój debiutancki album. Dane mi było z nim porozmawiać i napić się piwa. Ba! Nawet spytał się na scenie, którą piosenkę ma dla mnie zaśpiewać. Kiedy odpowiedziałam, że Killing Me to stwierdził, że jest pijany i nie pamięta tekstu. Było bardzo zabawnie. Kto czytał moją relację z jego ostatniego koncertu w Londynie, wie że wspomniałam, że bije od niego czysta energia. Fantastyczny facet z humorem i świetnym wokalem. Nawet jeśli za dużo tego wieczora wypił to zaśpiewał wspaniale. To przeżycie sprawiło, że znów wzięłam kartkę papieru i długopis, i zaczęłam pisać.

Patrząc wstecz zastanawiam się co sprawiło, że sięgnęłam kiedyś po Tribute. Przecież wprost nie znosiłam jego wydanych wtedy hitów. I czasem to mnie dziwi. Przyznam szczerze, że jego wokal strasznie mnie w tamtych czasach denerwował. A jednak puściłam sobie tą płytę. I wpadłam w ten huragan. Kompletnie.

Czytaj dalej »

Relacja z koncertu James’a Arthur’a

Zabieram się za pisanie tej relacji dosyć późno. Niestety brak czasu aktualnie daje mi się we znaki. Mimo wszystko pamięć jest wciąż żywa. Może dlatego, że jest to kolejny Brytyjski artysta, którego uwielbiam. Tak, James Arthur, zwycięzca X Factor’a dzięki coverowi Impossible nie zdobył mojego uznania na samym początku swojej kariery. Ten szczegół jest już chyba moim dziwnym wyznacznikiem. Przeczuwając, że coś się święci zakupiłam bilety na koncert James’a, który ni stąd ni zowąd wyruszył w trasę YOU: Up Close and Personal UK Tour. I proszę bardzo, w październiku wyszedł jego kolejny album. Jak widać, moja intuicja po raz kolejny nie zawiodła. Zresztą długo już go nie widziałam na żywo. Także, to był już mój trzeci jego koncert. Wcześniej na dwóch byłam w Warszawie. I świetnie się bawiłam. Tym razem wylądowałam w Eventim Apollo, w Londynie.

Zapraszam Was to przeczytania mojej relacji z tego wydarzenia.

Czytaj dalej »

Relacja z koncertu John’a Newman’a

Moja przygoda z twórczością John’a Newman’a nie zaczęła się dobrze. Jego pierwszy hit Love Me Again pochodzący z debiutanckiego albumu Tribute bardzo mnie denerwował. Grany ciągle w radiach i muzycznych kanałach telewizyjnych sprawiał, że nie chciało mi się go po prostu słuchać. I przede wszystkim zastanawiałam się wtedy czyj do cholery jest ten okropny wokal? Właśnie w tamtych czasach tak właśnie o nim myślałam. Tak, wtedy nie kojarzyłam jeszcze jego nazwiska. Przyszedł taki czas, nie wiem jakim cudem, ze wzięłam się za przesłuchanie płyty. I wpadłam. Od tamtej pory marzyłam, by usłyszeć muzyka na żywo. 16 października w 02 Sheperd’s Bush Empire, w ramach UK Tour, wreszcie było mi to dane.

Zapraszam Was serdecznie do przeczytania relacji z koncertu jednego z moich najbardziej ulubionych artystów.

Czytaj dalej »

EPs’ Review: John Newman – A.N.i.M.A.L / Adam Lambert – VELVET: Side A

Jakoś nigdy nie interesowało mnie to, że różni muzycy wydają EP’ki. Czyli extra dodatek dla fanów. I nie brałam się za ich przesłuchiwanie. Może to i błąd i ignorancja z mojej strony, ale co tam. Jedyną (chyba), którą, można powiedzieć, w pełni prześwietliłam od początku do końca jest All The World’s a Stage od James’a Arthura. No cóż… Kiedy jeden z ulubionych artystów wydaje coś takiego, trzeba przesłuchać, by dowiedzieć się co, jak i gdzie. A przy okazji wyłapać niezłe smaczki. Tak się ostatnio stało, że John Newman oraz Adam Lambert, którzy należą do moich fav artists i słucham ich muzyki namiętnie oraz z wielką przyjemnością, wydali EP’ki. Niby to nic ale zawsze coś.

Zapraszam na recenzje wydawnictw A.N.i.M.A.L i VELVET: Side A.

Czytaj dalej »

RECENZJA: Melanie Martinez – K-12

Po pięciu latach mała dziewczynka dorasta i zaczyna nowy etap w swoim życiu Melanie Martinez powraca z nowym albumem, by kontynuować opowieść w której gra Cry Baby. Zaczyna ona swoją przygodę w elitarnej szkole K-12.

A na pewno nie jest normalnie. Po wielu latach powrócę na chwilę do szkoły. Zobaczymy czy warto było znów poczuć się niczym high school girl.

Czytaj dalej »