My collection

W tym poście chciałabym wam zaprezentować moją kolekcję płyt. Nie jest może ona imponująca, bo jest tylko (na razie) 22 albumów. Kiedyś nie zwracałam uwagi na to ile ich mam. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że chciałabym mieć ich więcej. Jak mam pieniądze, które mogę wydać tak o, czasem sobie coś upatrzę i kupię.

Niektóre płyty są prezentami od mojego ojca, który nie wiedział co ma mi przywozić za każdym razem kiedy wracał z Anglii do Polski. Zabroniłam mu kupować ubrań i widać dobrze wybrał.

Przepraszam za trochę marną jakość zdjęć, ale mój aparat kiedy trzeba nie sprawdza się najlepiej…

 

Drugi album Rihanny – A Girl Like Me, to chyba pierwsza płyta w mojej kolekcji. Dostałam ją od taty, kiedy ochrzaniłam go za ubrania. Kupił mi ją, bo w Anglii była ona bardzo na topie. Szczerze powiedziawszy wtedy jej nie lubiłam i jak ją dostałam to nie przesłuchałam od razu. Sporo czasu leżała w koncie. Dziś lubię do niej wracać.
Good Girl Gone Bad kupiłam wraz z Rated R od razu z miejsca do kolekcji płyt RiRi.

 

Rated R to moja ulubiona płyta z całej dyskografii barbadoski. Bo jest taka prawdziwa, zadziorna i ma w sobie „to coś”. Za Loud nie przepadam za bardzo, ale lubię czasem sobie ją puścić. Talk That Talk uwielbiam. Żałuję, że nie kupiłam wersji deluxe. Co do Unapologetic… Kiedy usłyszałam Diamonds myślałam, że krążek mnie zachwyci jak singiel, jednak kiedy go przesłuchałam trochę się zawiodłam.
Skoro jestem Navy to pewnie się zastanawiacie, dlaczego nie mam Music Of The Sun? Otóż odpowiedź jest taka, że go nie lubię. A skoro czegoś się nie lubi, to po co to mieć? Może kiedyś go kupię, tak o żeby mieć wszystkie płyty Rihanny, ale tylko wtedy, gdy nie będę wiedziała co zrobić z pieniędzmi :D.

 

Taaaa…… Tokio Hotel, moja nastoletnia miłość. Kiedy wyszła płyta Shrei błagałam mamę na kolanach żeby mi ją kupiła. I się zaczęło. Potem jeszcze większy szał przy Zimmer 483. A skoro chciałam mieć wszystko co z nimi związane to pojawiło się też i Scream –  album z angielską wersją utworów zespołu. Potem przyszedł czas na Humanoid, które mnie nie powaliło. Ale z koleżankami i tak świrowałyśmy przy tej muzyce. Niestety w Polsce nie została wydana jego niemiecka wersja a ja wolę, kiedy Bill Kaulitz śpiewa w swoim ojczystym języku. Teraz czekam na ich nowy album, który ma się (WRESZCIE) pojawić w tym roku. Boję się, ale też jestem podekscytowana, tym co się na nim znajdzie.

 

Płyty Britney Spears kupiłam kiedy chodzą po ulicach Londynu nie wiedziałam co zrobić z pieniędzmi. Akurat omijałam sklep muzyczny więc weszłam do niego i po prostu je wzięłam. A że wtedy miałam małego hopla na jej punkcie…  Lubię ich od czasu do czasu posłuchać.
Albumy P!nk to także prezent od taty. Uwielbiam I’m Not Dead. Akurat mam wersję z DVD, ale nigdy go nie obejrzałam, hah. Funhouse też lubię, ale nie aż tak jak tą pierwszą.

 

21 to także prezent. Dostałam ją bo było w tamtym czasie na wyspach brytyjskich głośno o Adele. Light Me Up nie była dostępna w Polsce i musiałam ją mieć. Jak coś chcę to zawsze to dostaję. Tak więc przez Skype’a robiłam maślane oczka do tatusia, by mi ją kupił. Dobrze, że ją znalazł, bo na początku nie wiedział, że się tak wyrażę, „O co cho”.
Ahhh… Lambercik. Na początku Trespassing nie przypadło mi do gustu, ale potem go doceniłam a w szczególności piosenki z wersji deluxe. Potem wzięłam się za jego debiut i z miejsca zamówiłam oba albumy. Uwielbiam jego głos. Facet ma spore możliwości i mam nadzieję, że niedługo nagra coś, co mnie kompletnie powali.

 

Debiutancką płyta James’a Arthur’a kupiłam w ciemno. Na początku Impossible, które ciągle było puszczane w radiu strasznie mnie wkurzało. Z You’re Nobody ‚Til Somebody Loves You było lepiej (nie wiem czemu). Wkręcił mi się. Kiedy pierwszy raz przesłuchałam album od razu się w nim zakochałam i przez ponad miesiąc słuchałam tylko jego. Już nie mogę doczekać się kolejnego!
The Fame Monster nabyłam, kiedy byłam na wakacjach w Polsce. W Londynie ogarnął mnie dziwny szał na punkcie Gagi. O wiele bardziej wolę tę niż jej następne.
Płytę Bruna Marsa kupił mi tata w ramach rekompensaty, bo nie mógł znaleźć albumu Adam’a Lambert’a. Szkoda, że jest na nim tylko 10 piosenek…
Choć w POUR THE MUSIC Sex and Love oceniłam dosyć nisko jakiś czas potem polubiłam go. Płytę wygrałam w konkursie. A utwory z Pitbull’em jakoś przełykam.

 

W planach do kupienia:
• John Newman – Tribute : Po prostu muszę go mieć! Kompletnie oczarował mnie swoim głosem. Wielkim błędem byłoby kupić wersję standardową. Na razie niestety mam inne wydatki, więc odkładam zakup na później (znów niestety).
• The Pretty Reckless – Going To Hell : Proste, to także musi znaleźć się w mojej kolekcji. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego ;).
• Shakira – Shakira : Lubię ten album i fajnie byłoby go mieć.
• Lily Allen – Sheezus : Nie słuchałam wcześniej Lily i nie za bardzo znam jej twórczość, ale ten album mi się spodobał.

Reklamy

44 uwagi do wpisu “My collection

  1. OMG, ale Ci zazdroszczę tego „Light Me Up” i „21”. Ja również chcę mieć GTH. Jakieś 2 tygodnie temu sprawiłam sobie nowy album Mansona, a tak to raczej dużo tego nie mam. Kilka sztuk, ale kiedyś na pewno będzie tego więcej.

    Pozdrawiam, Namuzowani

    Polubienie

  2. Eeej, MOTS to moja ulubiona płyta Ri 😀 Dalej jest AGLM, po prostu uwielbiam ją w takich prostych, reggae’owych piosenkach i ubolewam, że tak drastycznie zmieniła później swoje brzmienie. Niby na każdym albumie znajduję coś dla siebie (nawet na Unapologetic, choć stamtąd lubię tylko pół utworu), ale to jednak nie ta sama piękna, naturalna Ryśka.
    Fajna kolekcja, zazdroszczę LMU (choć bardziej dla samego ładnego stania na półce – to imo średni album, GTH o wiele lepsze).

    Nowa recenzja: „Medeis” Hunter @ http://Fizzz-Reviews.blogspot.com

    Polubienie

  3. 22 albumy to wcale nie taka mała kolekcja 🙂 ja jakoś nigdy nie zwracałam no to uwagi, ile tego mam i do dzisiaj rzadko kupuję płyty, chyba że naprawdę jakiś album mi się spodoba 🙂 dlatego teraz mam zamiar kupić Woodkid – The Golden Age, Indila – Mini World i Within Temptation – Hydra 🙂

    nowy post
    http://thequeen.blog.onet.pl/

    Polubienie

  4. Po pierwsze gratuluję Ci wyjazdu nad morze. Foki nie zawsze wychodzą na brzeg, ale śmiało można je oglądać w fokarium na Helu – ja też je uwielbiam :3. Co do kolekcji – moja na razie nie jest za duża, ale zamierzam to zmienić. Miałam okazję słuchać „Blackout” i „Circus”, ale już nic z nich nie pamiętam. Za to podobało mi się „Good Girl Gone Bad” – „Shut Up And Drive”, „Rehab” i „Breakin’ Dishes” to moje faworyty.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  5. Fajnie, że pochwaliłaś się swoją kolekcją 🙂 Ja nie mam żadnej płyty Rihanny. Dobrze, że dałaś wyjaśnienie odnośnie ,,Music Of The Sun” bo chciałam Cię o ten krążek zapytać :). Mi się nawet podoba. Nigdy nie przepadałam za Tokio Hotel, nie porwała mnie „moda” na nich, ale z chęcią przesłucham ich nowy krążek, który zapowiadają. Zazdroszczę Ci ,,Funhouse” P!nk – świetny i wesoły album oraz Adele ,,21″ i The Pretty Reckless ❤ Zapraszam na nowy post http://www.Music-Rocket.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s