Gwiazd Naszych Wina

Nigdy nie przeczytałabym tej książki, bo nie interesują mnie smęty o chorych ludziach. Wręcz takie tematy odstraszają. Co mnie więc do tego skłoniło? Sama nie wiem. Chyba nuda. Ale zanim wzięłam się za nią postanowiłam oglądnąć film. Nie chciałam marnować czasu, więc ta opcja była dobrym rozwiązaniem. Wiadomo, ekranizacja a książka to nie to samo, ale daje trochę rozeznanie. O dziwo w miarę mi się spodobał i dzięki temu chciałam bardziej poznać bohaterów tej opowieści.

Gwiazd Naszych Wina opowiaa historię dziewczyny, która ma na imię Hazel. Choruje ona na raka płuc. Ciągle musi brać leki i jest podłączona do butli z tlenem, którą nazwała dla śmiechu Phillip. Całymi dniami siedzi sama w domu z własnego wyboru i czyta swą ulubioną książkę Cios Udręki o dziewczynie Annie także chorej na nowotwór. Pewnego dnia jej mama przekonana, że ma depresję zmusza ją, by wzięła udział w terapii poświęconej ludziom takim jak ona – zmagaącym się z chorobą. Hazel nie jest z tego pomysłu zadowolona, ale dla świętego spokoju i by mama była szczęśliwa wybrała się na spotkanie. Odbywa się ono w jednym z kościołów. Tam poznaje Augustusa. Jakimś cudem zaprzyjaźniają się ze sobą. Mają wspólne tematy a najważniejszy z nich to właśnie ulubiona książka bohaterki, która kończy się niespodziewanie jakby ktoś urwał zakończenie. To Hazel namówiła Gusa by ją przeczytał. Oboje chcą się dowiedzieć od jej autora Petera van Houten, jakie losy spotkały dalszych bohaterów. Chłopak postanawia wykorzystać swoje życzenie, które opłaci fundacja. Razem lecą do Amsterdamu, by spotkać się z pisarzem.

Na szczęście nie jest słodko jak się zapowiadało. Niestety spotyka ich ogromne rozczarowanie. Mimo wszystko podczas tej wycieczki czas nie poszedł na marne. Oczywiście następuje wątek romantyczny i para zakochuje się w sobie. Było to do przewidzenia. Hazel nie chce dopuścić do siebie uczuć, bo wie że nie potrwa to długo przez to, że tuż za rogiem czeka na nich śmierć.

„Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje.”

Trzeba przyznać, że swą osobą bohaterowie przyciągają uwagę. Nie płaczą, nie użalają się nad sobą tylko stawiają czoła przeciwnościom. Nawet Issac, przyjaciel Hazel i Gusa choć na początku miał lekkie załamanie (nie z powodu choroby) poradził sobie. Odebrałam postacie w pozytywny sposób i w jakiś sposób je polubiłam.

Z tego co mi opowiadały kuzynki, to płakały kiedy oglądały film. Wiem, że wielu też wzruszyła ta historia. Mnie niestety nie. Czyżby wreszcie spełniło się moje życzenie i przestałam mieć serce? Nie mam pojęcia. Poza tym zauważyłam, że w książce nie tylko są smutne momenty, ale też i zabawne. Czasem naprawdę w niektórych momentach się śmiałam. Rozumiem też myślenie bohaterówa w szczególności Hazel Grace (jak to mówił na nią Augustus), że nie chciała być postrzegana przez pryzmat choroby. Też miałam trochę podobne doświadczenia i wiem, że litość okazywana przez innych nie jest czymś dobrym a walczenie z chorobą potrafi zmęczyć przychicznie. Ponadto, gdy para znalazła się w Amsterdamie ja nagle też poczułam chęć by znaleźć się w tym mieście i je zwiedzić. Może kiedyś nadarzy się taka okazja.

Nie żałuję, że przeczytałam tą książkę. Powiem nawet jej „okay”. To ciekawa opowieść, choć nie w moim guście. Myślałam, jak wczesniej pisałam, że to smęty, ale mile się zaskoczyłam. Może jeszcze kiedyś do nie wrócę.

Ocena:

Star_full.svgStar_full.svgStar_full.svgStar_full.svg11px-Star_empty.svg

Reklamy

27 uwag do wpisu “Gwiazd Naszych Wina

  1. Hej! Odpowiadając na Twoje pytanie… Cóż, myślę, że po prostu lubię zmiany, tj. nie znoszę mieszkać w jednym miejscu i codziennie wykonywać tych samych, monotonnych czynności. Wyspy Kanaryjskie akurat dla tego, że pomyślałam o całkowitej zmianie klimatu – o słońcu, cieple, plażach, ale i tak nie planuję tu zostać na zawsze. 🙂

    Przy okazji jak już tu się znalazłam, to co do Twojego postu: co polecasz bardziej – film czy książkę? Sama też chciałam się za któreś zabrać, ale coś do tej pory mi nie wyszło…

    http://home-everywhere.blog.pl/

    Polubienie

  2. nie, bardzo mi się podoba, tylko przy tym szablonie, który mam w tej chwili na blogu za bardzo nie mogę szaleć z kolorami, jak ustawie ten, co ty masz, to na pewno ustawię Twój nagłówek 🙂

    Polubienie

  3. Pomimo, że nie przepadam za filmami tego typu gatunku, to muszę przyznać, że „Gwiazd Naszych Wina” oglądało mi się bardzo przyjemnie. Ładna historia, ładni aktorzy, czuć pomiędzy nimi chemię, niezły soundtrack, naprawdę film na plus!

    Polubienie

  4. Słyszałem o tej książce wiele pozytywnych opinii, ale jeszcze nie miałem okazji przeczytać 🙂
    Świetna recenzja, zachęca do poznania lektury 🙂

    mlwdragon.blogspot.com

    Polubienie

  5. Kiedyś czytałam dużo książek o nieuleczalnie chorych osobach, szczególnie dzieciach. Bardzo fajną lekturą jest „Olivier i zeszyt z marzeniami” Sally Nicholls.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  6. Och, kocham tą książkę – jest z pewnością jedną z moich ulubionych, często do niej wracam. I zawsze tak samo przeżywał: śmieję się i płaczę razem z bohaterami ❤

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s