Ranking albumów – Kelly Clarkson

Po małych zawirowaniach wreszcie znalazłam czas, by wziąć się za nowy post. Postanowiłam napisać kolejny ranking płyt i tym razem padło na zwyciężczynię pierwszej edycji amerykańskiego Idola czyli Kelly Clarkson. Dzięki temu spełniła swój amerykański sen. W dwa dni przesłuchałam jej całą dyskografię. Szczerze powiedziawszy to mnie trochę rozczarowała, ponieważ wszystkie albumy wydają się takie same. No dobra, może nie do końca. Nie ma wątpliwości, że wokalistka ma kawał głosu, jednak każdemy wydawnictwu czegoś brakuje. Jakiejś iskierki, która sprawiłaby, że byłoby jeszcze ciekawiej. Prawda jest taka, że Kelly idzie cały czas tą samą drogą, gdzieniegdzie na chwilę zmieniając kierunek. Ale tylko na momencik.

Który krążek znalazł się na ostatnim (trochę miałam problem z jego wyborem) a który na pierwszym? Zobaczcie sami.

 

7. ALL I EVER WANTED
Już po okładce można się domyślić co tu znajdziemy. Utwory na tym wydawnictwie są przesłodzone do bólu. Teksty o miłości wydają się strasznie słabe. Jakby pisała je dopiero co zaczynająca miłosne życie nastolatka. Produkcja także źle wypadła, ale jakim cudem skoro zatrudniono jednych z najlepszych gości od muzyki? Mamy tu Dr. Luke, Max Martina i Ryan Tedder’a z OneRepublic. Może to właśnie było za dużo. Miało być, chwytliwie i energicznie – taki powrót w wielkim stylu, ale coś nie wyszło. A raczej wyszło: tanio, nudno i do kitu. Przeciętność tego krążka razi po oczach. Czy pani Clarkson rzeczywiście chciała tego wszystkiego? Raczej nie sądzę… Jestem pewna jednego – więcej sobie tej płyty na pewno nie puszczę.
Fav3: My Life Would Suck Without You, Cry, Impossible

 

6. MY DECEMBER
Były kłótnie z wytwórnią, ale Kelly postawiła wreszcie na swoim, bo nie chciała być maskotką, która tylko nagrywa by sprzedawać jak najwięcej hitów. I stworzyła najbardziej dojrzały i najmroczniejszy album w swojej karierze. Pisząc piosenki wyznała, że był to najczarniejszy moment w jej życiu. Jednak ja tego nijak nie czuję. Niby są gitary, jest rock, ale to wszystko wydaje się strasznie… płaskie. Piosenkarka chciała tymi pseudo mocnymi brzmieniami wyładować całą swoją złość na nieudanym związku, ale niestety wyszła z tego kaszka manna doprawiona łzami i smutkiem. Te wolniejsze utwory, które miały chwycić za serce także nie wyszły. Ciężko mi wskazać jakieś pozytywy w tym albumie. Do mnie on kompletnie nijak nie trafia. Ale jego okładka strasznie mi się podoba.
Fav3: Never Again, Haunted, One Minute

 

5. PIECE BY PIECE
Przy tym krążku Kelly postawiła na bardziej nowoczesne melodie, które w dzisiejszych czasach dominują, czyli elektronika, EDM i pop. W takim stylu jednak jej sobie nie potrafiłam wyobrazić. Kiedy go słucham mam wrażenie, że piosenkarka robiła go chyba na odwal się. Żeby po prostu coś wydać. Miała w nim o wiele mniejszy wkład niż przy poprzednim. A powodem tego była ciąża. Szkoda. Bardzo mnie zdziwiło, że trafił tu cover utworu Tokio Hotel – Run Run Run, który w jej wersji to kompletna porażka. Niektóre kawałki niestety wręcz irytują. Jest drętwo, kompletnie bez wyrazu. Wokalistka próbowała być na czasie, jednak źle jej poszło. Oczywiście znajdują się perełki, a te najlepsze znalazły się na wersji deluxe, jednak jest ich zbyt mało, by ocena była wyższa.
Fav3: Bad Reputation, I Had A Dream, Nostalgic

 

4. THANKFUL
Pierwsza płyta artystki, która od razu zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboard. Kelly zaczynała od popu i R&B. Tego ostatniego nigdy bym z nią nie kojarzyła, ale sprawdziła się w tym gatunku więcje niż dobrze. Początki są trudne, ale uważam, że ten krążek jest całkiem niezły. Chociaż momentami może trochę przynudzać. Jednak wolę to niż elektroniczną łupankę bez sensu. Jest dobrym przypomnieniem tamtych lat.
Fav3: The Trouble With Love Is, Miss Independent, Just Missed The Train

 

3. WRAPPED IN RED
Kelly postanowiła także wydać świąteczny album. I to nie byle jaki. Znajdziemy na nim nie tylko klasyki, ale także nowe utwory, skomponowane przez artystkę, co na pewno wychodzi na plus. Tym razem postawiła ona na jazz, soul zmiksowany z popem. W dwóch pierwszych stylistykach brzmi naprawdę świetnie. I kto by pomyślał, że rockowo-pop’owa dziewczyna odnajdzie się w takich gatunkach! Ma w sobie wszystko, czego się oczekuje na Gwiazdkę. Jest ta magia, której oczekuje się od Bożonarodzeniowych składanek. Najlepiej ją jednak przesłuchać w czasie okresu świąt. Wtedy bardziej czuć w niej ten klimat, wiadomo dlaczego.
Fav3: Run Run Rudolph, Underneath The Tree, Just For Now

 

2. STRONGER
Za ten album Kelly dostała nagrodę Grammy w kategorii Najlepszy Album Pop. W wywiadach piosenkarka wyznała, że ten krążek różni się od jej poprzednich innym brzmieniem. Rzeczywiście nie jest już tak bardziej wzbogacony rockowymi brzmieniami. Ma w sobie wiele kawałków lekko wzbogaconych elektroniką, które sprawdziłyby się w stacjach radiowych. Jest bardziej tanecznie i przebojowo. W nowoczesnym stylu. Wszystko bardzo przyjemnie się słucha. Jest tu walka z przeciwnościami losu (o czym mówi główna puenta: What doesn’t kill you, makes you stronger czyli Co cię nie zabije to wzmocni) i oczywiście temat miłości. Ja osobiście pierwszego przekazu jakoś nie czuję. Może nie jest jakiś wybitny, ale o dziwo znalazł się u mnie na dosyć wysokiej pozycji. I szczerze powiedziawszy nie potrafię określić dlaczego.
Fav3: Stronger (What Doesn’t Kill You), Honestly, Einstein

 

1. BREAKAWAY
Największy sukces piosenkarki, któy zawiera jej największe hity oraz piosenki, które stały się, że się tak wyrażę, jej znakiem rozpoznawczym i przyniosły międzynarodową sławę. Dużo rocka z domieszką pop’u, co sprawia, że jest zadziorna i pełna energii. Jednak potarfi też wzruszać. Utwory szybko wpadają w ucho. Choć płyta mi się podoba, to mam z nią jeden problem. Pierwsza jej część to mieszanka wybuchowa, którą po prostu uwielbiam a druga natomiast jest bardzo przeciętna. Może gdybym była młodsza trafiłaby do mnie o wiele bardziej. Trochę to wygląda jakby Kelly po prostu się poddała. Mimo wszystko najbardziej do mnie trafia z całej dyskografii wokalistki przez jego bardziej rockowe oblicze niż u reszty.
Fav3: Because Of You, Behind These Hazel Eyes, Breakaway

Reklamy

24 uwagi do wpisu “Ranking albumów – Kelly Clarkson

  1. Ja też najbardziej lubię „Breakaway”, piosenki szybko wpadają w ucho i zostają w pamięci na dłużej. W sumie nie znam jej wszystkich płyt, nie wiedziałam, że aż tyle wydała

    Polubienie

  2. To zabawne, bo słucham Kelly od wczesnego dzieciństwa, ale zazwyczaj tylko te najpopularniejsze hity, nie wiedząc nawet z jakiego pochodzą krążka 😀 Twój post sporo zmienił. Widać jestem fanką „starej Kelly” lol 😀

    Polubienie

  3. Przeczytam i skomentuję później 🙂 Pewnie dopiero po moim urlopie 🙂
    Jak już kiedyś zobaczysz „Sausage Party” to daj znać, jak Ci się podobało. Nawet jeśli to będzie za kilka miesięcy czy coś, to jestem pewna, że nadal będę pamiętać o tym filmie. To jeden z tych, których raczej się nie zapomina 😀
    To, o czym pisałam, to już 5 część Epoki. Chociaż podobają mi się wszystkie, nie wiem, czy chciałabym, żeby powstała kolejna…

    Polubienie

  4. Szczerze nigdy nie przesłuchałam żadnej jej płyty. Kiedyś sięgnę po „Breakaway”, podobały mi się single (szczególnie tytułowy – jadąc samochodem przyklejałam nos do szyby i udawałam, że gram w teledysku :D).
    Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  5. Znam 2 albo 3 albumy Kelly w całości i mnie rozczarowały. Poza singlami praktycznie nic nie pamiętam.
    „My December’ ma śliczną okładkę i uwielbiam jej „Never again”. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych utworów, jeśli chodzi o jej twórczość.
    Dziwiło Cię że na „Piece by piece” jest cover Tokio Hotel. Mnie najbardziej zdziwiło, że ona NIE WIEDZIAŁA, że robi cover. Tłumaczyła się, że songwriter przedstawił jej tę piosenkę i zdecydowała się ją nagrać. Naprawdę jej nie poinformował, kto jest współautorem? (Gdzieś było podane w liście autorów piosenek z jej płyty, że współautorami są bracia Kaulitz). Nie wnikam to, czyja to była wina, ale to wywołało niesmak, bo przecież ktoś zwracał się wcześniej do zespołu o zgodę na ten cover. W każdym razie wersja Kelly nie jest zła, ale nie dorównuje TH.
    Single, które wymieniłaś z „Breakaway” razem z „Never again” tworzą listę 4 moich ulubionych utworów Kelly i obawiam się, że długo nic do nich nie dołączy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s