RECENZJA: Lady Gaga – Joanne

lady_gaga_joanne_plyta-1024x1024

Teraz wszędzie są recenzje tej płyty. I tak ja też postanowiłam wyrazić o niej swoje zdanie. W czasach, kiedy byłam nastolatka Lady Gaga była moją idolką. Śpiewałam jej piosenki cały czas i zrobiłam sobie taką samą fryzurę, czyli prosta grzywka z wyprostowanymi włosami. Ba! Nawet namalowałam ją na jednej z prac w collegu. Dawne czasy. Teraz wygląda to całkiem inaczej. Ostatnie solowe dzieło, czyli Artpop miał być albumem millenium i przebić nawet Thriller’a Michael’a Jackson’a, ale coś nie wyszło. Potem Stefani przerzuciła się na chwilę na jazz. Dziś powraca z czymś nowym, co fanom dawnego stylu wokalistki może przypaść do gustu albo też i nie. To zależy od tego czy dadzą szansę zmianom, które nadeszły. Tak więc przypatrzmy się temu nowemu obliczu.

Na pierwszy ogień idzie dobrze znany, pierwszy singiel Perfect Illusion, który okazał się kompletną klapą. Piosenkarka rozprawia się w nim ze swoim byłym narzeczonym i wyraża swój bunt w dosyć nierówny” sposób. Śpiewa tak jakby nie umiała. Przez te wrzaski nie da się tego słuchać. Wszystko jest strasznie nierówne. No cóż… Mówi się trudno. Kompletnym jego przeciwieństwem jest za to Come To Mama, który należy do moich ulubionych kawałków z tej płyty. Choć za blues’em nie przepadam to tutaj ten retro klimat bardzo mi przypasował. Z przyjemnością chciałabym usłyszeć go na żywo.

Mamy tu jeszcze otwierający utwór o tytule Diamond Heart. Aż chce się tupać nogą w takt muzyki! Ja akurat, pisząc tą recenzję leżę sobie w łóżku pod kołderką, więc mogę tylko kiwać głową w rytm rock’owych brzmień przyprószonych odrobiną pop’u. Po country Gaga sięgnęła przy A-YO, okraszony klaskanką. Zadziornych gitar tu nie brak.

Na albumie znajdziemy tylko jeden duet. Gaga zaprosiła do studia tym razem wokalistkę „od maszyn”, czyli Florence Welch. Hey Girl wypada strasznie oklepanie. Ładnie i elegancko, ale niestety kompletnie może zanudzić słuchacza. Następnym takim powolnym i brzmiącym nijako kawałkiem jest Angel Down, zamykający standardową wersję. W Million Reasons Stefani pokazuje swoje umiejętności wokalne. I znów dostajemy coś prostego, ale nie brakuje tu mocy i emocji. Co do tytułowego Joanne, które także brzmi niczym wyjęte z Teksasu, to głos artystki brzmi tak… inaczej. Słuchając go można sobie wyobrazić ją prostą, nagą (nie chodzi mi tu o ubranie) bez żadnej dodatkowej otoczki czy blichtru.

Wciąż nie wiem co mam myśleć o tym albumie i zastanawiam się nad odpowiedzią już kilka tygodni. I chyba przyszedł czas, by wreszcie się określić. Na pewno jest to zaskoczenie. Gaga niczym kameleon pokazała nam kolejne oblicze. Czy jest to prawdziwa Stefani czy tylko kolejna kreacja na pokaz? Tego także nie wiem. Poza tym całość brzmi bardzo, ale to bardzo amerykańsko. Aktualnie krążek nie za bardzo mnie porywa tak jakbym chciała, ale niektóre piosenki na pewno zostaną ze mną na dłużej.

Najlepsze: Come To Mama, Diamond Heart, A-YO

Najgorsze: Perfect Illusion
Ocena: Star_full.svgStar_full.svgStar_full.svgStar_full.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg

 

Reklamy

19 uwag do wpisu “RECENZJA: Lady Gaga – Joanne

  1. Oczywiście, że chcę czytać Twoje recenzje. Gdy nie pisałam nadal odwiedzałam kilka blogów. Swoją drogą myślę, że bardzo poprawiłaś się przy pisaniu recenzji.

    „Joanne” to na ten moment moja ulubiona płyta Gagi. Uwielbiam takie klimaty. Według mnie Stefka wreszcie (nie licząc Cheek to Cheek) nie marnuje swojego genialnego wokalu.

    Pozdrawiam, Namuzowani

    Polubienie

  2. Znam tylko 2 pierwsze płyty Lady Gagi. Po „Born This Way” wymiękłam. Miałam przesłuchać „Artpop”, ale że od wielu miesięcy mam problemy z przesłuchiwaniem nowych albumów, nigdy do tego nie doszło. Może kiedyś przesłucham to i ten nowy krążek. Podejrzewam, że kiedyś to zrobię 🙂

    Ktoś kiedyś widząc okładkę do płyty „Frei” LaFee powiedział mi, że przypomina mu Lady Gagę (rysy twarzy itp.) Myślałam, że ten ktoś wszędzie widzi Lady Gagę, ale muszę przyznać, że patrząc na okładce „Joanne” jednak widzę to podobieństwo 🙂

    Jak miło, że ktoś zagląda na podstrony 🙂 Ja do Oomph! do dziś wzdycham, a to, co nagrali rok temu… bomba. Genialny album, najlepszy w ich karierze. Mam nadzieję, że kolejny krążek nie będzie oznaczał znów spadku formy. No i mogliby w końcu do Polski przyjechać 🙂

    Polubienie

  3. Do Lady Gagi tak samo jak do Alicii Keys mam ogromny sentyment. O Joanne nie będę się zbytnio rozpisywać. To jeden z najlepszych albumów w jej dorobku! Poprzedni Cheek to Cheek z jazzowymi kompozycjami do których głos Gagi pasuje jak ulał powalił mnie na kolana! Następca Cheek to Cheek mimo powrotu do popowych brzmień jest strzałem w dziesiątkę. Na Joanne nie ma słabych utworów. Każdy jest lepszy od poprzedniego. Pozdrawiam,Scarlet Rose.

    Polubienie

  4. Mnie się tam „Joanna” podoba. Ta zmiana Gagi także, wreszcie nie zakłada na siebie dziwacznych kapeluszów i strojów, tylko wygląda normalnie. A muzyka niezle się broni.
    Zapraszam cię także na moje nowo otwarte forum.
    Adres forum to: Musictop.pl
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  5. Ja jeszcze nie napisałam i nie napiszę. 😛 „Perfect Illusion” i „Million Reasons” nie brzmią dla mnie zachęcająco, ale „A-Yo” nie jest takie najgorsze.
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s