RECENZJA: Rita Ora – ORA

Dziś w tym poście będzie recenzja pięknej piosenkarki pochodzącej z Kosowa, która po narodzinach wraz z rodzicami wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Ciągle jest porównywana do Rihanny. Mowa oczywiście o Ricie Orze. Jako osiemnastolatka miała wystąpić w Eurowizji, jednak w ostatniej chwili zrezygnowała, ponieważ jak stwierdziła, nie czuje się na to gotowa. Potem odkrył ją jakiś łowca talentów z Roc Nation i przedstawił Jay’owi-Z. Rita podpisała kontrakt z wytwórnią i tak właśnie zaczęła się jej kariera. Ostatnio wokalistka zamiast zajmować się muzyką woli pozować w reklamach kosmetyków czy bielizny. W tym celu parę dni temu odwiedziła Polskę i zaśpiewała w galerii parę piosenek. Gdzieś tam wypuściła oczywiście jakieś single, ale nie była to dla niej jak widać sprawa priorytetowa. Jakoś mnie naszło, żeby wziąć się za jej debiut. Przez jakiś czas był to jeden z moich ulubionych albumów. Jak w moim mniemaniu prezentuje się dziś ORA? Zobaczmy.

Zaczyna się od zadziornego Facemelt. Niestety jest to krótkie intro. Wielka szkoda, ponieważ jest to jedna z najlepszych propozycji na albumie. Słuchając go chce się zdecydowanie więcej. Kolejny, Rock The Life sprawia, że aż chce się bujać. Rita pokazuje w nim swoją pewność siebie. Znajdziemy w nim niezłą mieszankę popu z gitarowym rockowym brzmieniem. Istna bomba! Podobne dźwięki ma w sobie (choć z mniejszą ilością rock’a) Uneasy – najmocniejszy punkt na albumie. Chwytliwy refren z nutką zadziorności. Więcej takich numerów proszę!

Pierwszy singiel, który promował krążek, R.I.P. Usłyszymy w nim także brytyjskiego rapera Tinie Tempah. Ciekawostką jest to, że ten kawałek jest odrzutem z… Talk That Thalk RiRi. Co do drugiego How We Do (Party) Lekka kompozycja o pozytywnych dźwiękach wydaje się trochę nudna. w porównaniu z poprzednim prezentuje się znacznie gorzej i raczej nie zdobył mojego uznania. Tak samo jest z Shine Ya Light, które sprawia wrażenie monotonnego i wypranego z życia. strasznie przekombinowanego. Radioactive to klubowy hit, który wzywa do tańca i szaleństwa na parkiecie. Przy nim na pewno nie jedna impreza by się rozkręciła.

Gdy tylko zobaczyłam, że za produkcję Fall In Love odpowiada will.I.am, wiedziałam, że nic z tego dobrego nie będzie. Ta elektronika i syntezatory mogą ranić uszy słuchacza. Podsumowując, jest to jeden wielki koszmar. Na szczęście im dalej tym lepiej. Na trackliście pojawiła się ballada Been Lying, która daje chwilę oddechu od imprezowych kawałków. Może Ora nie zaprezentowała w nim swych umiejętności wokalnych, to i tak wypada bardzo dobrze. Jest to jedyny utwór, w którym zostało zaprezentowane coś więcej niż fun – emocje. Hello, Hi, Goodbye brzmi… ładnie. I niestety tylko tyle. W wolniejszych, feministycznych rytmach zostało nagrane też Young, Single & Sexy, które nic ciekawego w sobie nie ma.

Rita Ora ma głos. I to wiadomo. Na tej płycie jednak niestety tego nie słychać. A szkoda, bo pewnie zdobyłaby o wiele lepsze oceny. Dobra produkcja, która sprawiła, że wszystko wydaje się spójne. Trwa tutaj impreza w pełni. Jeśli ktoś chce po prostu się pobawić beztrosko i nie ma wysokich oczekiwań, to polecam. Na razie jest to początek, a jak wiadomo są one trudne. Mam nadzieję, że piosenkarka przy następnym wydawnictwie pokaże siłę swego głosu. I nadzieje pokładam także w tym, że wreszcie weźmie się za jego nagrywanie, bo cztery lata czekania to zdecydowanie za długo.

Najlepsze: Uneasy, Facemelt, Rock The Life, Been Lying
Najgorsze: Shine Ya Light, Fall In Love
Ocena: Star_full.svgStar_full.svgStar_full.svgStar_full.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg

Reklamy

21 uwag do wpisu “RECENZJA: Rita Ora – ORA

  1. W sumie to ja do dziś nie wiem co ta Ora śpiewa… Kojarzę jedynie jej wygląd i stylizacje. Nie znam żadnego singla, żadnego klipu. Przesłuchałam kawałek „Uneasy” i prawie ogłuchłam… Może kiedyś, za bardzo, bardzo długi czas sięgnę po ten album.

    Polubienie

  2. Nie mogę się do niej przekonać 😦 Co do Twojego komentarza to faktycznie najpierw trafiłam na Twojego bloga, pół roku temu 🙂

    Polubienie

  3. Oj, ta Rita Ora, może właśnie przez te wszystkie porównania do Rihanny, jakoś nigdy mnie nie ruszała. Trochę nie ma dziewczyna pomysłu na siebie. Szkoda, bo jak piszesz, głos ma 🙂

    Pozdrowienia,
    Bartek

    Polubienie

  4. Gdzieś tam o niej czasami słyszę, ale bardziej chyba w kontekście tego co na siebie włożyła, niż że promuje piosenkę. Jedyną jej piosenkę, którą kojarzę to „Black widow” z Iggy Azalea.

    Polubienie

  5. Znam ją tylko z singli, które są chłamem na miarę Rihanny (a to niezły wyczyn, żeby nagrać coś tak rakotwórczego jak to robi Fenty). Absolutnie nie zachęciły mnie do odsłuchania tego albumu w całości i mimo pozytywnej oceny raczej tego nie zrobię. Nie dla mnie taka muzyka. Może i na jakiejś wiochowatej potańcówce by się sprawdziło, ale słuchać tego tak z własnej woli?! Życie mi jeszcze miłe na szczęście. Panna Rita powinna przestać w końcu naśladować Rihanne (która nie jest żadnym wzorem – ani stylowym, ani tym bardziej muzycznym) i pomyśleć nad własnym wizerunkiem. Inaczej nie widzę dla niej szans… Chociaż i tak już z tego co mi wiadomo zniknęła z show-biznesu, bo bardzo o niej cicho. I dobrze! O jedno beztalencie mniej.

    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s