Relacja z koncertu Tokio Hotel

Fanką Tokio Hotel nie byłam od samego początku. Nie znosiłam Durch Den Monsun, które w tamtych czasach wraz ze Schrei bez ustanku leciało na ViVie. Po paru miesiącach od wydania tych singli nagle przestawiło mi się w głowie i stałam się jedną z tych dziewczyn, które oszalały na punkcie chłopaków. Zaczęłam zbierać każdy wywiad, który pojawił się w gazetach i plakaty. I do tej pory je mam schowane w szafie. Dziś to uwielbienie inaczej wygląda, ale wciąż trwa. Ich muzyka zmieniła się diametralnie a ja to zaakcpetowałam, choć ich nowy styl nie za bardzo przypadł mi do gustu. A jednak zawsze znalazłam coś dla siebie. Ostatnio Bill, Tom, Georg i Gustav wydali swój już szósty album w karierze i od razu wyruszyli w trasę. Ja z miejsca zakupiłam bilet, bo nie mogło mnie tam oczywiście zabraknąć. 12 marca wybrałam się na ich koncert w Londynie. Zapraszam Was do przeczytania relacji z tego wydarzenia.

Na koncert wybrało się wiele osób. Cały club był zapełniony po brzegi. A niektóre fanki czekały już pod nim od samego rana. Show rozpoczęło się od pierwszego singla Something New, która promuje Dream Machine. Kiedy pierwszy raz usłyszałam tą piosenkę od razu ją pokochałam. To tajemnicze brzmienie skradło moje serce raz, dwa. Wprost hipnotyzuje! Niektórzy pewnie myśleli, że grupa rozpocznie koncert z większym rozmachem, ale okazało się, że był to wprost idealny początek. Emocjonalne i lekko mroczne Better, to kolejny mój ulubiony kawałek. Na żywo wypadł o wiele lepiej niż na płycie. Natomiast What If to prawdziwy banger przy którym aż chce się tańczyć. Zespół tymi dźwiękami kompletnie rozruszał publiczność.

Nie zabrakło utworów z poprzedniego krążka. Wzruszenie ogarnęło wszystkich przy Run, Run, Run. Bez żadnych syntezatorów, co zdecydowanie wyszło na plus. Przy Love Who Loves You Back fani w całości dołączyli do Bill’a i śpiewali wraz z nim. Ja oczywiście także dołączyłam. Kompletne szaleństwo zaczęło się natomiast przy dyskotekowym Feel It All oraz Girl Got a Gun.

Chłopaki mieli szczęście, że zagrali Durch Den Monsun – no bo jak mogłoby zabraknąć ich największego hitu? I bardzo dobrze, że Bill nie zaśpiewał go po angielsku tylko po niemiecku, bo inaczej przedarłabym się przez spory tłum, wpadła na scenę i chyba bym go zatłukła. No cóż… Miał szczęście. Ostatnio zespół stawia na piosenki w języku angielskim. Ja zdecydowanie wolę, kiedy Kaulitz zaprezentował ten utwór w rodowitym dialekcie. Miło było usłyszeć „ten” akcent. Przy Automatic tłum także dał się porwać. Kiedy zaczęło lecieć Darkside Of The Sun ogarnęło mnie jakieś wariactwo. Przypomniały mi się stare czasy, gdy wraz z przyjaciółką słuchałyśmy ciągle tej piosenki i bawiłyśmy się na całego.

Bill to prawdziwy showman. Wprost zdominował scenę, jak to leader i był wszędzie. Gdy za którymś razem poszedł się przebrać, Tom dał solówkę i zaczął nawalać w bębny. Niezły pokaz. Georg także nie pozostawał  w tyle. Z nieśmiałego chłopaka przemienił się w extra gitarzystę. Ubolewam jedynie nad tym, że Gustav grając na perkusji siedział w kącie, przez co był ledwo widoczny. Dopiero po jakimś czasie go zauważyłam. Trochę raziła też elektronika, której było zdecydowanie więcej niż instrumentów. Cóż, czasy się zmieniają a zespół postawił na nowoczesność.

Przyznam szczerze, że przez ostatni czas to szaleństwo na ich punkcie, które ogarniało mnie na sam dźwięk Tokio Hotel przygasło w ostatnich latach. Jednak na szczęście stojąc tam, słuchając i widząc ich po raz pierwszy na żywo doszłam do wniosku, że uczucia się nie zmieniły. Tylko po prostu dorosłam i dziś patrzę na nich przez inny pryzmat. Ta miłość nigdy nie przeminie. Kiedy wreszcie po 12 latach ich zobaczyłam, aż łezka w oku się zakręciła i wszystkie wspomnienia powróciły z niewyobrażalną mocą. Szkoda, że nie kupiłam biletu VIP ze spotkaniem z zespołem. I z miłą przyjemnością wybrałabym się na koncert w Polsce, który odbędzie się już niedługo. Niestety aktualnie brak kasy :D. A tego dnia nigdy nie zapomnę. Przez długi czas to wydarzenie będę wspominać z radością.

 

1. Something New
2. Boy Don’t Cry
3. Feel It All
4. Love Who Loves You Back
5. Darkside of the Sun
6. The Heart Get No Sleep
7. Better
8. Cotton Candy Sky
9. We Found Us
10. Run, Run, Run
11. Black
12. Easy
13. Girl Got a Gun
14. Automatic
15. As Young As We Are

Encore:
16. What If
17. Durch den Monsun
18. Stop, Babe

 

Reklamy

13 uwag do wpisu “Relacja z koncertu Tokio Hotel

  1. Super,że byłaś na ich koncercie,ja też planuję 😉 Ostatnia płyta bardzo mi się spodobała,zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż ta z 2014 roku.. 🙂

    Polubienie

  2. Dla mnie TH zawsze będą niemieckojęzycznymi idolami zbuntowanych nastolatek, które z miłości do Billa i Toma robiły sobie piercing (pamiętam to z jakiegoś reportażu w „Uwadze” :D). Chociaż gdybym i ja po latach zobaczyła Black Eyed Peas na żywo, chociaż muzycznie już do mnie nie trafiają, to pewnie też z nostalgii ryczałabym jak bóbr. 😀
    U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s