RECENZJA: Fifth Harmony – Fifth Harmony

Amerykański girlsband Fifth Harmony, stworzony w The X Factor nie daje od siebie odpocząć tym, co by chcieli, by dziewczyny na chwilę zniknęły. Ostatnio miały wiele zawirowań a przyszłość ich grupy stała pod znakiem zapytania. Wszystko przez Camilę Cabello, która w grudniu poprzedniego roku postanowiła odejść i zająć się solową karierę. Panie, jak same przyznały, były tym bardzo zranione i raczej nie zapowiada się na to, że wciąż będę przyjaźnić się ze swoją koleżanką. Postanowiły jednak iść dalej i wciąż działać jako zespół. Zapowiedziały, że trzeci album ukaże się w sklepach na lato. Ally, Dinah, Normani i Lauren nadały krążkowi prosty tytuł Fifth Harmony.  Określały go jako najbardziej osobistym i dojrzałym, jaki do tej pory wydały. Miał być to nowy rozdział w ich karierze. Czy rzeczywiście tak się stało? I czy grupa wreszcie mnie do siebie przekona? Zobaczmy, co my tu mamy…

Fani grupy na pewno byli zadowoleni, że tak długo nie musieli czekać na nowy materiał. Dziewczyny postanowiły znów podbić listy przebojów wydając na pierwszy singiel utwór Down. Okazał się on wielką klapą i ubogą podróbką ich największego hitu (którego nie znoszę) Work From Home. I nawet zaproszony do współpracy Gucci Mane nie nadał mu oryginalności. O dziwo jest to jedyny featuring, który znajdziemy na płycie. Przyznam, że ma przyjemny rytm o dancehall’owym zabarwieniu, ale jakiegoś wielkiego zachwytu tu nie ma. Kolejny na liście jest He Like That, które jest jakimś nieporozumieniem. Pokazuje on wszystko, co dziewczyny sobą reprezentują. Śmiać mi się chce, jak słyszę tekst „He like that bang bang bang. He like that bomb bomb bomb.”. Ryli? Tylko na tyle je stać, by ciągle śpiewać o jednym i tym samym? Hah! A potem mają pretensje, że ludzie im zarzucają zbyt seksowny wizerunek. Prawda jest taka, że same są sobie winne.

Najmroczniejszym punktem na płycie (o ile można to tak nazwać) jest wyprodukowane przez Skrillex’a – Angel. Na tle innych kompozycji na trackliście nawet się wyróżnia. Kwartet bawi się trap-pop’em. Normani próbuje rapować i być gangsta, ale słabo jej to wyszło. Moją uwagę zwrócił też Sauced Up przy którym można się pobujać. Złe nawet nie jest Don’t Say You Love Me. Początek zagrany na gitarze zwiastował balladę, jednak tak się nie okazało. Z każdą sekundą utwór nabiera tempa, by znów potem zwolnić. Niestety wyszło pospolicie.

Reszta jest po prostu nudna. Wręcz brzmi pusto. Utwory aż ociekają banalnością. Najlepszym tego przykładem jest Make You Mad. Brzmi jakby go zrobiono na odwal. Kolejnym zapychaczem jest Messy. Tekst o niczym, co w ich przypadku nie zadziwia, i brak pomysłu na linię melodyczną. W Bridges słychać mocne wokale piosenkarek. Ładny kawałek z przesłaniem, ale na dłużej mnie nie zatrzymał.

Słuchając tej płyty w mojej głowie było jedno zdanie: sex is in the air. Dziewczyny pokazały, że najlepiej w dzisiejszych czasach sprzedaje się właśnie seks. Nic sobą nie reprezentują i idą prostą ścieżką. Są tylko marionetkami w rękach producentów. Brak pomysłów. Brak charakteru. Brak czegoś co je wyróżnia. Ładne panie śpiewające o byle czym. Miał być ich to najlepszy i najdojrzalszy krążek w ich krótkiej karierze. Jak widać – coś nie wypaliło. Nie mam zamiaru więcej brać się za ich twórczość, w którą mają bardzo mały wkład. Nie wróżę temu girlsband’owi wielkiej kariery. Tak samo jak szybko powstał, tak i też w tym tempie nastąpi ich koniec. Nie zmieniam swojego zdania o Fifth Harmony. I tak niestety już pozostanie.

Najlepsze: Sauced Up, Bridges
Najgorsze: He Like That
Ocena: 11px-Star_half.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg11px-Star_empty.svg

Reklamy

18 uwag do wpisu “RECENZJA: Fifth Harmony – Fifth Harmony

  1. Moje życie czasami wygląda jak jakaś opowieść 😉
    Ja to jestem uzależniona od Twittera. Wlaściwie wzięło się to stąd, że kiedyś miałam bloga, taki typowy pamiętnik, gdzie pisałam o wszystkim. Potem przeszłam na twittera – gdzie szybciej się pisze, teraz to nawet gdziekolwiek jestem… ale na blogu łatwiej usunąć posty, bo jest ich mniej 😀
    Ja na szczęście takich koleżanek nie mam, ale to wybiórcze pokazywanie postów z polajkowanych stron i dziwne wyświetlanie aktualności oraz wyświetlanie mi każdej pierdoły polubionej/skomentowanej przez znajomych jest wkurzające, bo mam wrażenie, że przeglądam jakiś śmietnik rzeczy, które kompletnie mnie nie interesują.
    Twój wpis przeczytam jutro w pracy, już sobie go dodałam do Pocketa (chociaż możliwe, że go nie skomentuję, za co z góry przepraszam, bo poza nazwą zespołu, dziewczyn w ogóle nie znam ;))

    Polubienie

  2. Tez nigdy za nimi nie przepadałam. Ostatnio, bez Camili, przestaly mi jakos szczegolnie przeszkadzac.
    Poprzednie dwa krążki są naprawdę nieciekawe. Szczególnie drugi z perspektywy czasu wydaje się być nuuudnyyy. Ten natomiast bardziej mi się podoba. Dziewczyny starają się chociaż brzmieć jak zespół. Różnie to wychodzi ale ja znalazłam w nim kilka plusów.

    Polubienie

  3. Dziewczyny po prostu mają swoje pięć minut i z tego korzystają, a jak się znudzą, to będą szukały innych zajęć albo słuch o nich zaginie, jak to się stało z podobnym girlsbandem Pussycat Dolls – chyba tylko jedna z wokalistek jeszcze coś tam nagrywa, ale też ma słabą siłę przebicia.

    Polubienie

  4. Nie lubię tych dziewczyn, trochę mnie irytują. Dlatego nie zamierzam sięgać po ich muzykę, ale szanuję, że Ty się zdecydowałaś. To niezły wyczyn. 😉

    U mnie nowy wpis – goodsoundsvibes.blogspot.com
    Zapraszam i pozdrawiam!

    Polubienie

  5. Przesłuchałam to „Down”. W sumie utwór nie jest najgorszy, ale nie czuję się zachęcona do przesłuchania reszty albumu, szczególnie, że według Ciebie to strata czasu. 😛
    U mnie nowy wpis, zapraszam i pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s